Narodowe Czytanie i historia pewnej sukienki
To już jedenasta edycja Narodowego Czytania, która została zapoczątkowana przez Bronisława Komorowskiego w 2012 r. Patronat nad tym wydarzeniem jest kontynuowany przez kolejne pary prezydenckie. W tym roku spotkaliśmy się w Kawiarni Stopklatka, aby wspólnie przeczytać "Ballady i romanse" Adama Mickiewicza – w dwusetną rocznicę ich publikacji. Wspólne czytanie „Pani Twardowskiej” rozpoczęła Aleksandra Wawrzyniak, sekretarz Miasta i Gminy Buk. Kolejne ballady i romanse przybliżyli nam m. in. Hubert Wejmann – dyrektor Biblioteki Publicznej w Buku, Lidia Targosz – wcześniejsza dyrektor czy ksiądz prałat Andrzej Szczepianiak, a także wszystkie chętne osoby, które uczestniczyły w wydarzeniu.
Na sali dało się usłyszeć, że "fajny jest ten Mickiewicz". W Kawiarni Stopklatka po wielu latach spotkały się koleżanki ze szkoły podstawowej, które jak same stwierdziły kiedyś w szkole połączył je Mickiewicz i teraz po latach znowu dane było im spotkać się właśnie przy jego lekturze! Myślę, że wielu z nas odkryło Mickiewicza na nowo, który jak zgodnie stwierdziliśmy – bawi i jest wciąż aktualny.

Historia pewnej sukienki
Jeszcze zanim rozpoczęło się wspólne czytanie w rozmowach zebranych osób można było usłyszeć historię pewnej sukienki, która stanowiła scenografię do wydarzenia. Niczym Świtezianka nad wodą, z wiankiem na głowie, czerwonymi koralami i z koszem pełnym kwiatów. Założona na manekinie, piękna, 90-letnia niebieska sukienka, wykonana najprawdopodobniej z jedwabnego żorżetu, zachwycała każdego. Sukienka ta jest jedną z wielu rodzinnych pamiątek, która należy do Lidii Targosz – emerytowanej dyrektor Biblioteki Publicznej w Buku.


„Suknie zaproponowałam jako element dekoracji - z wiankiem jak Świtezianka. Sukienka ma około 90 lat. Uszyła ją osobiście moja mama Pelagia Targosz. Na starym, rodzinnym zdjęciu stoi w niej przed rodzinnym domem w Kaźmierzu, przy okazji rodzinnej uroczystości. Jest to jedna z pierwszych kreacji, które mama wykonała. Zawsze lubiła szyć, więc babcia po skończeniu szkoły powszechnej, w ramach przygotowania córki do dorosłego życia, wysłała ją na naukę do renomowanej krawcowej do Obornik. Mama była kreatywna, sama wymyślała wzory. Szyła wszystko począwszy od sukienek, spódnic i spodni, a kończąc na płaszczach czy ślubnych sukienkach. Szyła dla rodziny i znajomych - do końca życia, a żyła ponad 90 lat. Znalazła w życiu swoją pasję, której każdy człowiek powinien poszukiwać”.
Pani Lidia miała okazję założyć tę wyjątkową kreację w ósmej klasie szkoły podstawowej na juwenalia, a teraz po wielu latach sukienka idealnie wpisała się w charakter wydarzenia i stała się jego nie małą gwiazdą.


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!